Podsumowanie roku 2020 i wywid w Naszej Rodni

 

Rok 2020 nie był zbyt łaskawy dla nas wszystkich. Z powodu pandemii mieliśmy wiele ograniczeń jak życiowych tak i fotograficznych. Jednakże uważam, że dla mnie pod względem fotografii ten rok był  wyjątkowy. Moje fotografie zdobyły wiele uznań w Związku Polskich Fotografów Przyrody, do którego należę, zarówno na okręg śląski, jak i na cały kraj. Poniżej zamieszczam fotografie z opisami moich sukcesów w 2020. 

A nowy 2021 rok bardzo miło rozpoczął się wywiadem "Człowiek z pasją", którego udzieliłem dla naszej lokalnej gazety Nasza Rodnia. Miałem przyjemność opowiedzieć troszkę o mojej pasji. Zachęcam do przeczytania! Na pewno Nasza Rodnia jest jeszcze dostępna.

 


 ZPFP OŚ WYRÓŻNIENIE W KATEGORII KRAJOBRAZ ''BIESZCZADY,,

 ZPFP OŚ II MIEJSCE W KATEGORII KRAJOBRAZ ''PORANNE MGŁY,,

ZPFP FINALISTA W KATEGORII IMPRESJE ''BAŁTYK,,

 ZPFP FINALISTA W KATEGORII ŚWIAT W NASZYCH RĘKACH '' NIEBEZPIECZNA NAWIERZCHNIA,,

TA FOTOGRAFIA PREZENTOWANA BYŁA NA WYSTAWIE 25 LECIE ZWIĄZKU POLSKICH FOTOGRAFÓW PRZYRODY, KTÓRA W TYM ROKU ODBYŁA SIĘ ONLINE                            


 

Lodowy staw

 

 Stawy pod wpływem mrozu zamarzają, a wtedy można fotografować ciekawe formy lodowe. Parę dni temu, w tym grudniowym czasie wybrałem się nad staw. Choć pogoda ostatnio nie do końca grudniowa, udało mi się ująć trochę zlodowacenia w moich fotografiach.

 





 

Jesień nad rzeką Hołcyna

 

  Pod koniec października wybrałem się w poszukiwaniu jesieni nad rzekę Hołcyna w Brennej. Miejsce dobrze mi znane, które regularnie odwiedzam, a przyroda zawsze zaskakuje mnie czymś nowym.  

W jesiennej odsłonie byłem tu po raz pierwszy, a efekty moich fotografii oceńcie sami.

 

 

 




 

Salamandra plamista

 

Podczas ostatniego wypadu na Rysiankę miałem szczęście spotkać salamandrę. Bardzo liczyłem na to spotkanie, bo kiedy rozpocząłem wędrówkę padał deszcz, a po godzince zaczęło się wypogadzać. Taka pogoda to idealne warunki kiedy salamandry wychodzą z swojego ukrycia.

 

 






 

 

Rysianka- wrześniowy wypad

 

 Pomimo wielu obowiązków i braku czasu na wypady fotograficzne udało mi się zorganizować samotny wypad na Rysiankę. Zaplanowałem nocleg w schronisku na szczycie, żeby móc sfotografować wschód i zachód słońca. Niestety prognozy nie były zbyt pozytywne- od rana deszcz, ale nie traciłem nadziei, że na wieczór się wypogodzi. Tak rzeczywiście było, niestety na samym szczycie widoczność była zerowa. Rano, kiedy wstałem na wschód spojrzałem przez okno i troszkę się załamałem. Mgła utrzymywała się aż do rana i pomyślałem ze nici ze zdjęć o wschodzie słońca. Długo się jednak nie zastanawiałem i poszedłem troszkę niżej z nadzieją na przejaśnienie. To była dobra decyzja, a efekty widać poniżej na moich fotografiach.

 


 






 

Dzierzba gąsiorek (Lanius collurio)

 

  Na przełomie lipca i sierpnia wybraliśmy się na rodzinne wakacje nad Bałtyk, do małej miejscowości Wicie. Nie nastawiłem się na wielkie fotografowanie, dlatego tylko jednego poranka udało mi się wstać. Wschód był fajny, lecz na niebie nic ciekawego się nie działo, więc z krajobrazu nici. Wyszedłem więc na wydmy, żeby wejść do lasu i tam się rozejrzeć. Miałem na tyle szczęścia, że na patyku siedział Dzierzba Gąsiorek. Zastygłem w bezruchu i już tak zostałem a on latał nad moją głową. Cieszę się z tego spotkania i dobrze, że miałem ze sobą drugie body z długą ogniskową.

 

 





 

Równica


 Na Równicę wybrałem się pod koniec czerwca. Kiedy wieczorem wyruszyłem z domu, nic nie zapowiadało nagłej zmiany pogody. Chociaż aura była dość kapryśna: od słoneczka na niebieskim niebie, po zachmurzenia z opadami, to burzy się nie spodziewałem. Cumulonimbus, bo jeśli się nie mylę tak nazywają się te chmury, zostały wspaniale podświetlone przez zachodzące słońce.








Tam gdzie Wisła łączy sie z Przemszą



  Szukając nowych inspiracji do fotografowania odkryłem Czarnuchowice- wioskę oddaloną  parę kilometrów od mojego domu. Podążając za rzeką Wisła natrafiłem na to malownicze miejsce, gdzie Wisła łączy się z Przemszą. Miałem to szczęście, że przyjechałem z myślą o zachodzie słońca i nagle nastąpiło załamanie pogody, przyszły burzowe chmury, a słońce z zachodu podświetliło drzewa.






Wschód na Starorzeczu Wisły




  Kolejny wschód na starorzeczu w Jedlinie. Te fotografie wykonałem w listopadzie zeszłego roku. Często tak mam, że moje fotografie muszą troszkę poczekać na dysku, zanim zajmę się nimi w programie graficznym. Często mam tak, że ciężko się zdecydować, która z fotografii jest najlepsza, a która należy do tych mniej cieszących oko. Dlatego, kiedy ciężko jest mi się zdecydować, odkładam wybór na później i po paru tygodniach, a czasem miesiącach wracam, żeby przeglądnąć jeszcze raz wszystkie fotografie i wybrać tę najlepszą. Tak właśnie było z tymi fotografiami i cieszę się, że mogę wrócić wspomnieniami do tego malowniczego wschodu słońca nad Starorzeczem Wisły.







Zostań w domu - przyrodnik w czasach zarazy



  W czasach pandemii, kiedy mamy zakaz wchodzenia do lasu, a co najgorsze wychodzenia z domu, fotografia przyrody może być niemożliwa. No chyba, że zostaniemy w domu, a za domem mamy pola, a na nich pełno bażantów! Zaraz za domem zrobiłem czatownie, więc wychodząc w nocy mogę niezauważony obserwować ich zachowania.










Małymi krokami idzie wiosna!


 Na początku marca czuć było nadchodzącą wiosnę. Zima nie chciała się tak do końca rozkręcić i wiosennych roztopów jako tako nie było. Wybrałem się na wieczorny spacer nad okoliczne jedlińskie rozlewiska. Trzciny odbijające się w wodzie i drzewa idealnie komponowały się w tym przedwiosennym krajobrazie. Na ostatnim zdjęciu widać chmarę ptaków, które potem wylądowały w trzcinach i swoim śpiewem narobiły prawdziwej wiosennej atmosfery.